Poradnik jak dobrze fotografować z drona ? Cz.1

Jak dobrze fotografować z drona ?

Część pierwsza cyklu porad, skupię się tutaj na podstawach. Postanowiłem sklecić ten tekst z racji, że spotykam się tu i ówdzie z wieloma pytaniami początkujących adeptów podniebnej fotografii w  tematach wokół fotograficznych na różnych grupach facebookowych poświęconych dronom. Zazwyczaj są to pytania bardzo laickie więc warto dla takich osób zebrać trochę skondensowanej wiedzy w jednym miejscu. Nie jest w zasadzie tajemnicą, że nasze drony jeśli chodzi o możliwości fotograficzne póki co w uproszczeniu oscylują w okolicy co lepszych telefonów komórkowych.  Za wyjątkiem oczywiście szczęśliwców posiadających Phantomy 4 Pro z 1” matrycą sony z bardzo przyzwoitą dynamiką lub jeszcze lepszymi modelami aparatów Zenmuse od X5R do X7. W zasadzie cała reszta począwszy od Spark, Mavic Air, Mavic Pro po Phantomy oraz różne klony konkurencji oparta jest o matryce 1/2.3” czyli wielkości mniej więcej paznokcia a co się z tym wiąże szeregiem różnych ograniczeń. Zmusza to nas do lawirowania między wszelakimi kompromisami oraz stosowania różnych sztuczek aby wycisnąć jak najwięcej soku z naszego latającego aparatu. Postęp i tak trzeba przyznać jest ogromny i w chwili obecnej drony pozwalają na naprawdę wiele. Porady adresuje dla właścicieli właśnie tych mniejszych matryc  1/2.3” oraz amatorów, zakładam, że bardziej doświadczeni fotografujący mają te podstawy zaczerpnięte z klasycznej fotografii  lustrzankami  i radzą sobie w tym temacie.

 

Dla zrozumienia problemu zacznijmy od określenia ograniczeń w jakich musimy się poruszać fotografując dronem a będą to:

 

  1. stosunkowo niewielka dynamika matrycy, która przekłada się bezpośrednio na problemy z uchwyceniem scen o dużej rozpiętości tonalnej w uproszczeniu takich, gdzie mamy bardzo jasne obszary oraz ciemne. Na tym polu zaobserwowałem najwięcej trudności u pytających przykład klasyczny; jasne niebo oraz ciemna ziemia czyli 90% tego co robimy dronem. 
  2. Bardzo ograniczona czułość matrycy z użytecznym ISO kończącym się gdzieś w okolicy max 400, powyżej już narażamy się na degradację materiału szumem i wszelkiej maści ulepszaczami odszumiającymi nasz syf wychodzący z matrycy
  3. średnimi obiektywami na co już nie mamy żadnego wpływu niestety
  4. słabym układem AF zwłaszcza w trudnych warunkach oświetleniowych gdzie układ AF sobie przestaje radzić i musimy posiłkować się manualnym trybem.

Co zatem powinniśmy zrobić w tej sytuacji?  Jest na szczęście kilka sposobów, które pozwolą nam obejść część z powyższych ograniczeń.

Zanim jednak przejdziemy do meritum to…

 

          …OBALMY PEWNE MITY

Filtry szare. Potrzebujemy ich wyłącznie w bardzo słoneczne dni lub fotografując zimą w słoneczny i śnieżny dzień. Wtedy zazwyczaj stała przysłona oraz ograniczone czasy zamknięcia migawki mogą być nie wystarczające do odpowiedniego dobrania parametrów ekspozycji.  Wystarczy nam do celów fotograficznych filtr ND4 i ND8.  W skrócie: jeśli w naszym dronie nie posiadamy regulowanej przysłony, zatem ilość docierającego światła do matrycy możemy regulować wyłącznie kombinacją czasu migawki i czułości ISO. Może się zdarzyć, że na najniższej rejestrowanej przez naszą matrycę czułości zabraknie nam czasu migawki i zdjęcie będzie siłą rzeczy prześwietlone. Wtedy ratujemy się filtrami ND

Filtry polaryzacyjne. Przydatność ich jest mocno dyskusyjna w mojej opinii bowiem konia z rzędem temu, kto jest w stanie prawidłowo ustawić polaryzację takiego filtra na przyczepionym do drona delikatnym aparaciku dyndającym na delikatnym gimbalu. W czasie lotu warunki polaryzacji w zależności od kąta patrzenia zmieniają się czasem radykalnie. Ustawienia filtra polaryzacyjnego  wymagają sporej precyzji w ustawieniu polaryzacji.  W powietrzu nie mamy możliwości korekcji tych ustawień. Zatem można sobie odpuścić wydatek ~100zł a często i więcej za zestaw takich filtrów i kupić tańsze ale najwyższej jakości zwykłe filtry ND. Najważniejsza dla nas będzie jakość powłok antyrefleksyjnych niwelujących wszelkie bliki na soczewkach oraz spadek kontrastu pod światło.  Na  etapie obróbki zdjęcia można użyć pewnych technik, które przyciemnią i ożywią nam niebo podobnie jak filtr CPL działając na konkretnym kolorze i podbijając jego intensywność oraz luminację. Nie zdejmiemy natomiast żadnych refleksów w programie graficznym, które potrafi wygasić CPL o ile uda nam się go jakoś prawidłowo ustawić… 

 

Problem pierwszy; omijamy niską dynamikę matrycy

W dwóch krokach. Czyli sięgamy po technikę fotografii HDR (high dynamic range) oraz a raczej przede wszystkim korzystamy z możliwości jakie dają RAWy.  Część dronów oferuje nam gotowe zdjęcia HDR z automatu jak np. Mavic Air ale nie  korzystałbym z tych rozwiązań jak chcecie mieć dobrze. Czeka nas więcej pracy ale i nagroda w postaci dobrych zdjęć dla ambitniejszych. Zacznijmy od tego, że wszędzie tam gdzie mamy taką możliwość fotografujmy w RAW (DNG). Za wyjątkiem tylko DJI Spark pozostała  część sprzętu z oferty DJI na to pozwala. Nie wiem jak u konkurencji. RAW jest to w uproszczeniu zrzut wszystkich informacji z naszej matrycy coś jak cyfrowy odcisk tego co zarejestrowała  matryca, na pierwszy rzut oka brzydki i mało kolorowy w porównaniu do gotowego obrobionego już przez oprogramowanie aparatu pliku JPG. Na tym właśnie etapie wkracza oprogramowanie do „wywoływania” RAW gdzie możemy wyciągać co się da z ciemnych partii obrazu, ratować prześwietlone zdjęcia, odszumiać lepszymi algorytmami, poprawić kontrast, nasycenie, wyostrzać, skorygować kolory itd. Dla bardziej zaawansowanych użytkowników stosować  filtry lokalne, gradientowe, warstwy. Nie dajcie się zwieść opinii osób, które twierdzą, że zdjęcie z RAW będzie wyglądało gorzej niż gotowy JPG. Owszem ale to świadczy tylko o braku umiejętności obróbki zdjęcia przez operatora. Dobrze obrobiony RAW może wyglądać tylko lepiej.  Warto wspomnieć, że w przypadku korzystania z RAW niema znaczenia jakiego użyjemy profilu koloru w Dronie oraz jakie ustawimy parametry obrazu; kontrastu, ostrzenia, nasycenia czy balansu bieli. RAW to nasz cyfrowy surowy negatyw z matrycy. Dopiero w dalszej obróbce go wywołujemy i zapisujemy w postaci znanego nam dobrze pliku JPG korygując wszystko jak leci. Jednym słowem to tu dzieje się magia.

Okej mamy włączone już RAWy kolejny ważny krok to uruchomienie trybu  fotograficznego AEB czyli bracketingu a w uproszczeniu sekwencyjnych kilku ujęć tego samego zdjęcia, gdzie każde z nich ma inne parametry ekspozycji (więcej dla zainteresowanych do poczytania o AEB tutaj opisane w ciekawy i przystępny sposób ).

 

 

Używając trybu AEB w ogromnym skrócie otrzymujemy w tym procesie kadry naświetlone według wskazań światłomierza, kolejne prześwietlone, dalsze niedoświetlone. Kilka strzałów tego samego ujęcia. Po co nam to ? Ano po to aby z każdego z tych zdjęć wybrać jakąś jego część czyli dobrze naświetlone ciemne partie, nie prześwietlone jasne partie i tzw. dobrze naświetlony środek. Z tego składamy jedno zdjęcie o bardzo dużej dynamice = HDR, który na tym etapie będzie jeszcze wciąż brzydkim zdjęciem. Czyli otrzymujemy coś czego by nie była w stanie zrobić matryca naszego aparatu jednym tylko zdjęciem. Plik o bardzo wielkiej liczbie informacji, bez prześwietleń, bez niedoświetleń ale mdły i nieciekawy. Teraz to my musimy zadecydować ustawiając odpowiednio suwaczki jak ma to zdjęcie wyglądać w naszej ocenie najlepiej czyli prozaicznie ostatecznie zawęzić tę ogromną dynamikę i nieco ją skompresować tak aby przypominała to jak widzimy świat naszymi oczami. Brzmi może skomplikowanie ale uwierzcie mi da się to opanować i ostatecznie nie jest to trudne.

Podsumowując:

– włączamy w ustawieniach RAW
– ustawiamy tryb pracy aparatu AEB w serii 3 lub lepiej kiedy mamy do czynienia ze szczególnie ciężkimi scenami w serii 5 zdjęć
– fotografujemy

Osobiście  stosowałbym powyższe zasady i ustawienia aparatu na sztywno zawsze. Nikt nas nie zmusza przechodzić całej tej procedury za każdym razem i łączenia wszystkich zdjęć w HDRy, bowiem może się okazać, że z jednego RAWa otrzymamy dobre satysfakcjonujące na zdjęcie i skupimy się tylko na nim.  W przeciwnym razie mamy czym się zawsze ratować i wtedy odpalamy machinę i walczymy.

Aby zadbać dodatkowo o naszą dynamikę zdjęcia warto podeprzeć się jeszcze możliwościami jakie daje nam filtr szary połówkowy. W zasadzie wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, że i takie powstały dla naszych dronów z maciupeńkimi obiektywami. Swego czasu szeroko je stosowałem w klasycznej fotografii jeszcze z przed czasów ery cyfrowej. W ogólnym skrócie filtr połówkowy szary przyciemnia nam jedynie część kadru, płynnym gradientem przechodząc od szarości do neutralnego. Co nam to daje? Możliwość poprawnego naświetlenia ciemnych partii zdjęcia czyli ziemi bez przepalenia bardzo jasnego nie mieszczącego się w dynamice matrycy nieba. Przy czym poprawne ustawienie kierunku gradientu filtra przed lotem nie powinno nam nastręczać większych problemów w porównaniu z ekwilibrystyką ustawienia filtra CPL. Tutaj wysoce rekomenduje kupno takiego filtra o wartości ND4 i ND8. Przydadzą nam się wiele bardziej niż zwykłe szare i CPL. 

 

Problem drugi; jak sobie radzić z ujęciami nocnymi ?

Niewiele mamy tutaj możliwości z racji ograniczeń technicznych ale możemy sobie trochę pomóc. Przede wszystkim fotografując wieczorne, nocne i ciemne sceny trzymamy się podstawowej zasady max 400 ISO bo wyjdzie nam straszna kiszka z matrycy. W zasadzie im niższe ISO tym lepiej.  Więc nasuwa się pytanie co jak nam brakuje światła mimo wszystko ? W sumie nic. Możemy jedynie zawiesić w powietrzu naszego drona stabilnie w raczej bezwietrzną pogodę i zejść z czasem naświetlania tak bardzo jak to tylko możliwe oraz złożyć ofiarę jakiemuś bóstwu 😉  Musimy mieć niestety świadomość w myśl prostej  zasady, która głosi, że minimalny czas naświetlania powinien wynosić odwrotność długości wykorzystywanej ogniskowej czyli w naszym wypadku ekwiwalent ogniskowej to około 28mm w porywach do 22mm w stosunku do wielkości klatki full frame. W zależności od drona = czas 1/28 do 1/20 sek przynajmniej teoretycznie powinien dać nam dobre nieporuszone zdjęcia. Powyższa zasada tyczy się fotografowania z ręki. Możemy pokusić się o stwierdzenie, że mimo wszystko nasz dron wyprodukowany przez naszego średnio ulubionego jedynego światowego lidera z dobrym gimbalem ma szanse być nieco stabilniejszy niż nasze dłonie. Warunek – spokojna pogoda. Daje nam to szansę na w miarę nie poruszone zdjęcie. W ekstremalnych sytuacjach możemy zejść jeszcze bardziej z czasem nawet do 1 sek. Niema co się jednak czarować nie będzie już ostro, dron bankowo się poruszy przy takim czasie. Róbmy zatem całe serie zdjęć aby móc potem poszukać tego najlepszego i najbardziej ostrego kadru. Oczywiście trzymamy się zasady z punktu pierwszego i robimy ciągle w RAW ! To święta zasada. dzięki temu możemy wyciągnąć jeszcze troszkę za uszy nasze zdjęcie i delikatnie je rozjaśnić aczkolwiek nie liczyłbym w tym temacie na jakieś spektakularne wyniki. Nie z takich matryc. 

 

Manualne ustawienia AF

Kiedy jest tak ciemno, że autofokus sobie przestaje radzić jesteśmy zmuszeni korzystać z ustawień manualnych. Klikamy jak niżej:

Pojawia nam się opcja ręcznego ostrzenia:

Każdy to musi przetestować we własnym zakresie niestety jak sam się już przekonałem ustawienie manualnej ostrości na full nieskończoność wcale nie daje pełnej ostrości i tzw. hiperfokalnej. Trzeba to robić ręcznie a pomoże nam w tym system wspomagania ostrości zwany PEAKING, który włączamy w menu ustawień aparatu:

 

 

W skrócie działa to tak, że wszystko co leży w ostrości obiektywy konturowane jest na czerwono, dzięki temu mamy podgląd ustawienia punktu naszej ostrości bezpośrednio na podglądzie. Kiedy kadr jest bardzo ciemny niestety działa to tak, że bardziej nie działa tak samo jak układ AF. Wtedy lądujemy i idziemy do domu bo niema sensu drenować baterii. Warto przetestować i używać tej pomocy. 

 

Problem trzeci; średnia optyka i co z nią zrobić ? 

Tutaj niema sensu się rozpisywać bo nie ma niestety za bardzo nad czym.  Porównując do przyzwoitych aparatów z dobrą optyką lub nawet średnią w naszych dronach jest tak sobie. Natomiast nie znaczy, że bardzo źle. Nasze RAW daję nam później możliwość korekty i mikro ostrzenia materiału na etapie wywoływania zdjęcia. Przyzwoity program do obróbki RAWów poradzi sobie z tym wyzwaniem lepiej niż algorytmy ostrzące zaszyte w dronach. Nigdy nie byłem z nich zadowolony a już szczególnie w Sparku. Natomiast nie spodziewajmy się też cudów. Warto jednak wspomnieć, że swego czasu zdjęcia z takiego Mavica Pro były publikowane w National Geografic, które znane jest ze swoich wyśrubowanych norm. Da się ? Ano da.  

 

To w zasadzie tyle jak widać nie zagłębiałem się szczegółowo w same techniki obróbki zdjęć. To osobne i bardzo szerokie zagadnienie. Na dodatek programów do wywoływania RAW jest sporo. Osobiście w pracy nad zdjęciami z Mavica korzystam z płatnej wersji Lightrooma,  ostatniej wersji pudełkowej jaka była wydana czyli tej bez abonamentu. Obecny model sprzedaży mnie nie satysfakcjonuje, abonament miesięczny na korzystanie z oprogramowania Adobe uważam, że jest za wysoki. Mogę za to wszystkim polecić kupno ostatniej wersji pudełkowej, która wciąż chyba jest chyba dostępna bowiem Lightroom do naszych celów  nadaje się doskonale.  Pozwala w bardzo łatwy sposób scalać kilka zdjęć wykonanych w AEB w pliki HDR i następnie przeprowadzać na nich dalszą obróbkę do uzyskania końcowego zdjęcia. Złożymy nim również panoramy. Jeśli będzie zainteresowanie mogę poświęcić trochę czasu i omówić osobno te zagadnienia w kolejnym poradniku. Kompleksowo już dalsze etapy obróbki naszych RAW wykonanych techniką AEB i wyciskanie ostatniego soku z naszych zdjęć. Może w komentarzach podzielicie się informacjami jakie polecacie darmowe oprogramowanie do wywoływania RAW. Warto byłoby proces opisać na przykładzie takiego oprogramowania. Ja ze swojej strony rozglądnę się za sensowną alternatywą dla składania HDR. 

Na sam już koniec taka osobista rada i moja prośba dla wszystkich początkujących. Zanim zaczniecie publikować swoje zdjęcia spójrzcie na nie lekko krytycznie i zadajcie sobie pytanie czy ta konkretna fotografia jest tego warta? Przez grupy facebookowe widziałem już nie raz jak przewijały się bardzo mocno przeciętne zdjęcia, niekoniecznie warte publikacji. Mam natomiast nadzieję, że powyższy tekst jaki wystukałem pomoże Wam nieco w drodze na kolejny wyższy level fotografii lotniczej i pomoże również szerzej zrozumieć pewne zagadnienia otwierając  drogę do dalszych eksperymentów. 

Udanych lotów i tyleż samo lądowań co startów 🙂

 

This entry was posted in fotografia lotnicza and tagged , , , .

3 Comments

  1. Marcin Pojałowski 24 lipca 2018 at 19:57 #

    podzielcie się propozycjami darmowego oprogramowania do wołania RAW oraz łączenia HDR. Na najciekawsze pytania postaram się odpowiedzieć.

  2. Drippy 25 lipca 2018 at 19:24 #

    Poproszę o pomoc.
    Otóż po nagraniu materiału w różne dni z filtrem ND4 okazało się, że niektóre filmy mają mlekowate niebo i w Adobe Premiere Pro ciężko się tego pozbyć. Z czego wynika to, że czasami zostanie nakręcone nieco bardziej białe niebo?

    • Marcin Pojałowski 27 lipca 2018 at 15:40 #

      No niestety, tutaj są poruszane kwestie wokół fotograficzne. W przypadku filmowania podejście jest zupełnie inne. Co to w ogóle znaczy mlekowate niebo ? Przepalone ? Spróbuj jakiś link podać do materiału.

One Trackback

  1. By Obróbka zdjęć z drona on 29 lipca 2018 at 13:31

    […] część poradnika o wyciskaniu ostatnich soków z naszego drona. W pierwszej części pt. „Fotografia z drona” ogólnie przedstawiłem  jak powinniśmy się obchodzić z naszym dronem, omówiłem […]

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *

*
*